Dwudziestolecie międzywojenne wiąże się nie tylko z charakterystycznymi obyczajami i kulturą. To także bardzo charakterystyczna moda, po dzień dzisiejszy stanowiąca symbol dobrego smaku. O ile cienkie, wyskubane do granic możliwości brwi w dzisiejszych czasach zakrawają na totalny archaizm, o tyle pozostałe aspekty techniczne, a także stosowanie określonych metod i form makijażu nie straciły na aktualności. Kosmetyki z tamtej epoki jedynie z biegiem lat zastąpiono bardziej chemicznie przetwarzanymi odpowiednikami. Za każdym razem, gdy oglądamy filmy z lat trzydziestych, widzimy, jak bardzo charakterystyczny był makijaż nie tylko dla kobiet, ale także dla mężczyzn:
- bardzo ciemne powieki
- blada cera
- małe, błyszczące usta
- wyraźnie zaakcentowane kości policzkowe za pomocą różu
- duża ilość pudru maskującego na twarzy
- u kobiet cienkie i długie łuki brwiowe
Wystarczy wspomnieć takie postacie – legendy z kina i kabaretu lat trzydziestych, jak Hanka Ordonówna, Zula Pogorzelska, Mira Zimińska, May West, Mary Pickford, by przed oczami stanął nam wizerunek prawdziwej damy glamour z lat trzydziestych!
Czarne cienie do powiek są najbardziej uniwersalne!
Kochała je Coco Chanel, wielbiła Marlena Dietrich. Oko podkreślone czernią najbardziej zyskuje na prezencji. Żadne inne cienie do powiek na przestrzeni lat nie zapisały się tak silnie w kobiecej świadomości i składzie damskiej torebki. Pasują do każdego rodzaju urody, nie trzeba martwić się o to, że nie pokryją się estetycznie z wybraną stylizacją dzienną lub wieczorową. Współcześnie produkowane, markowe cienie do powiek, na drogeryjnych półkach prezentują się z wielką gracją i w niebanalnych, przyciągających uwagę opakowaniach. W latach trzydziestych ich odpowiednikami były węgielki. Małe, czarne węgielki, nakładane na powieki cieniutkim pędzelkiem pozostawały silne, charakterystyczne wrażenie, które dzisiaj z trudem podrabiają chemicznie wytwarzane kosmetyki. W jednym z wywiadów nawet aktorka Izabela Trojanowska przyznała, że w czasie, gdy pracowała na planie serialu „Kariera Nikodema Dyzmy”, charakteryzatorki, dla podniesienia efektu i zachowania autentycznego makijażu z epoki lat trzydziestych, stosowały klasyczne węgielki do wykonywania aktorkom makijażu na planie. Widzimy więc, jak wielkie wpływ na kobieca urodę, nie tylko na ekranach telewizorów, mają detale.
Szminka, co zada szyku
Bardzo ważna w stylizacji na lata trzydzieste jest szminka. Kobiety w dwudziestoleciu międzywojennym kochały szminki o odcieniach ciemnej, nasyconej wiśni lub krwistej czerwieni. Usta miały być małe, ale namiętne. Maleńkie, delikatnie błyszczące usteczka w połączeniu z głębokim spojrzeniem spod bujnych rzęs – czasami doczepianych – oraz podkreślona ciemnym cieniem powieka – to kobieta idealna. Przyciągający jeszcze był charakterystyczny, nieco zamglony wzrok cierpiętnicy, romantyczki, czekającej na swojego ułana. Taki był archetyp kobiety tuż przed wojną. Kto by pomyślał, że z biegiem lat dzieje makijażu tak silnie się rozwiną – także pod wpływem zmiany obyczajów i nowych czasów, które od poprzedniej epoki brutalnie oddzieliła wojna?
Gdzie z takim makijażem?
Makijaż twarzy to jedno, paznokcie to drugie. Panie pielęgnowały paznokcie od zawsze, ale w latach trzydziestych moda na idealnie wypielęgnowane płytki sięgnęła zenitu. Zaczęły pojawiać się sztuczne, nakładane płytki, które dziś popularnie nazywamy tipsami. Idealnym rozwiązaniem dla paznokci damy międzywojnia było pokrycie ich delikatną warstwą czerwonego lakieru. Na tę zaschniętą warstwę kładziono jeszcze ochronną warstwę błyszczącego, bezbarwnego lakieru. Paznokcie tak przygotowane zadawały szyku w blasku neonów ulic wielkich miast, Paryża, Warszawy, czy Berlina. Jeśli i Wam marzy się taka urocza stylizacja, bez problemu możecie się na nią porwać. Z pewnością staniecie się prawdziwą sensacją spotkań towarzyskich w charakterze:
- imprez tematycznych (właśnie wieczoru nawiązującego do lat trzydziestych)
- spotkania teatralnego
- wyjścia do filharmonii
- ważnego, wieczornego spotkania biznesowego
- kolacji w wytwornej restauracji
- koktajlu w galerii sztuki
Piękna na każdą okazję!
Studentki szkół o profilach artystycznych, gdzie zdobywa się uprawnienia do zawodu charakteryzatorki, zgodnie twierdzą, że nie ma bardziej klasycznego stylu w makijażu, niż lata trzydzieste. Oglądając stare fotografie, a także albumy ze sztuką art – deco widzi się bardzo wyraźnie, jak wielki wpływ na całą dekadę poprzedzającą wojnę miały wyżej opisane techniki makijażu. Po wojnie wszystko gwałtownie się zmieniło. Cienie do powiek o różnych kolorach dalej były dostępne, ale zmieniała się moda, głównie pod wpływem zmiany obyczajów. Dziewczyny zapragnęły nieco większej wolności, ideałem przestała być już ulotna nimfa czy cierpiętnica o łzawych oczach. Kobiety, na przestrzeni lat odkrywające swój własny seksapil, zaczęły gruntowniej i dynamiczniej eksperymentować także z makijażem, co zauważamy już u gwiazd lat pięćdziesiątych, m. in. Brigitte Bardot, czy Marylin Monroe. To jest już typ nowoczesnej dziewczyny!